Fundusze Europejskie
Strona główna/Zajęcia w domu/Zajęcia logopedyczne, komunikacyjne/Terapia logopedyczna - Ćwiczenia na dykcję

Terapia logopedyczna - Ćwiczenia na dykcję

16 Grudnia 2020

Kochani! Dzisiaj poćwiczymy wyrazistość naszej mowy:) Wymawiamy zdania i wyrażenia bardzo powoli,tyle, by zachować wyrazistość i zrozumiałość mowy. Ostatecznie dążymy do tego, by mówi wyraźnie. Stopniowo przyśpieszamy tempo, aż będziemy mówić bardzo szybko, ale na ć w naturalnym tempie, wyraźnie, dokładnie wymawiając każdą głoskę. Mówimy bez „zjadania” sylab, końcówek np. nie mówimy wpat zamiast wpadł, nie mówimy „nie marszczoła” zamiast „nie marszcz- czoła” itp.

Do dzieła! Stań przed lustrem, następnie głośno i wyraźnie wymawiaj poszczególne zdania. Jeśli któreś sprawi Ci trudność, nie zniechęcaj się, przejdź do następnego lub wybierz łatwiejsze dla siebie. Powodzenia!

  • Ala i Olo pojechali do Aten.
  • Tolo ma samolot..
  • Elegancki elektronik Emanuel Emski egzaminuje Edka elektryka.
  • Jedenastoletni katalizator.
  • Oko obłoku na otoku.
  • Okropny, okopcony okulista optycznie odkrywał oszustwo ortopedy.
  • Ukoronowane korespondencją.
  • Satelita telekomunikacyjny.
  • Rebeka rozwinęła różowe ręczniki.
  • Romek reperował rower.
  • Ruda Renata rysowała rydze, a Roksana rozsypała ryż.
  • Piotr łotr.
  • Piotr trzpiot.
  • Król Karol kupił królowej Karolinie korale koloru koralowego.
  • Dromader z Durbanu turban pożarł panu.
  • Drgawki kawki wśród trawki – sprawką czkawki te drgawki.
  • Drgawki kawki wśród trawki – sprawką czkawki te drgawki.
  • W szale skrzypki trzy strzaskał mistrz.
    Trzasnął drzwiami też zgrzyt mu zbrzydł,
    Przecież sprzęt przestał brzmieć.
    Przez przypadek starzec sczezł,
    Żebrząc żre zżuty strzęp
    Przy użyciu sztucznych szczęk.
    Aż raz rzecze mistrz:
    Przasnysz znasz, sprzedaj trzos,
    Wstrzymaj łzy, możesz brzytwą zarost strzyc,
    Przepasz brzuch, przeżyj wstrząs,
    Brzaskiem wrzesień srebrzy wrzos.
  • Szczepan Szczygieł z Grzmiących Bystrzyc
    Przed chrzcinami chciał się przystrzyc.
    Sam się strzyc nie przywykł wszakże,
    Więc do szwagra skoczył: szwagrze,
    Szwagrze, ostrzyż mnie choć krztynę,
    Bo mam chrzciny za godzinę.
    Nic prostszego – szwagier na to,
    Żono! Brzytwę daj szczerbatą,
    W rżysko będzie strzechę Szczygła
    Ta szczerbata brzytwa strzygła.
    Usłyszawszy straszną wieść
    Szczepan Szczygieł wrzasnął: cześć!
    I przez grządki poza szosą niestrzyżony czmychnął w proso.
do góry